07
Sty
08

Browar

browar

W samym centrum Wrzeszcza, jednej z głównych dzielnic Gdańska, znajduje się nieczynny Browar. Historia tego miejsca, a szczególnie jej koniec, mogłaby posłużyć jako wzór do napisania filmowego scenariusza. Głównym bohaterem tego filmu musiałby być ścigany przez policję na całym świecie australijski biznesmen, wielkie pieniądze i jeszcze większe przekręty. W 2001 roku XIXwieczny Browar zbankrutował, a gigantyczne hale i ciągnące się kilometrami podziemia pochłonęła pustka. Dwa lata temu niszczejące zabudowania kupiła firma deweloperska. Przebudowane mają pełnić funkcję mieszkaniową, przewidziano również miejsce na knajpę, w której piwo będzie ważone na miejscu. Ma być główną atrakcją tej części miasta i w oczywisty sposób nawiązywać do przeszłości.

Pan tego nie może pamiętać, bo nie było pana jeszcze na świecie ale kiedy w Browarze zaczęto rozlewać Pepsi Colę , ludzie się o nią bili…mówił pan Gerard Urban wspominając swoją pracę. Wszystko sprzedawano na pniu, a ponieważ popyt był tak ogromny, każdy klient jednorazowo mógł nabyć jedynie ograniczoną ilość napoju. Kupowano więc ‚spod lady’, płacąc konwojentom takim jak pan Gerard. Z piwem było podobnie…

browar

W słoneczne, marcowe przedpołudnie docieram do bramy Browaru. Najpierw wchodzę do znajdującej się po lewej stronie byłej dyrekcji zakładu. Dzisiaj mieści się tutaj biuro nowych właścicieli terenu. W posadzkach na korytarzu i na ścianach widać stare, przedwojenne mozaiki, pozostałości po pierwszych właścicielach firmy. W centrum budynku znajduje się reprezentacyjny hol, z którego rozchodzą się schody i kolejne korytarze. Po obu stronach każdego z nich widać szereg wielkich drewnianych drzwi, podobnie jak mozaiki oryginalnych. Pukam do największych na końcu korytarza. Za drzwiami wita mnie pani Ula, zarządca tego terenu.

browar

Po krótkiej rozmowie, korzystając z przerwy w pracy, pani Ula zabiera mnie na wycieczkę po Browarze. Nie mamy za dużo czasu więc praktycznie przebiegamy przez nowe, dobudowane w latach osiemdziesiątych pomieszczenia. Moja przewodniczka otwiera przede mną kolejne drzwi, korzystając z ogromnego pęku kluczy, który trzyma w ręku. Bo ja tu pracowałam prawie całe życie, wyjaśnia, kiedy pytam jak może się w nim połapać. Zaczynała jako szeregowa pracownica Browaru, z czasem awansując na wyższe stanowiska. Po upadku zakładu myślała, że to koniec, ale nowi właściciele zaproponowali żeby została, w końcu nikt nie zna tego miejsca lepiej niż ona. Schodzimy coraz niżej, powietrze robi się wilgotne, czuć stęchliznę. Kolejne schody, zakręt, kilka stopni do góry, kilkanaście w dół, wchodzimy do wielkiego pomieszczenia, moja przewodniczka zapala światło i prowadzi mnie wąskimi schodami na górę, prawie po sufit. Dopiero teraz widzę gdzie się znajdujemy, w okół mnie widać rząd gigantycznych stalowych kadzi, każda kilkumetrowej głębokości, ustawionych jedna przy drugiej. Na ścianach nad kadziami widać ułożone z małych ceramicznych kwadracików mozaiki przedstawiające etykiety przedwojennych piw. Służyły do identyfikacji gatunków piwa ważonych w poszczególnych kadziach. Robię kilka zdjęć ale pani Ula chce iść dalej. Schodzimy jeszcze niżej. Wchodząc do kolejnego korytarza uświadamiam sobie, że to miejsce przypomina mi sceny z rozlicznych hollywoodzkich produkcji. Długi, wyłożony kaflami korytarz, rury ciągnące się wzdłuż sian, ona ucieka odwracając się czasami nerwowo, on leci za nią, nóż w ręce, wściekłość w oczach…klasyka. Tym razem noża nie było, ale idąc za panią Ulą odwróciłem się szybko i zrobiłem zdjęcie.

browar

Na końcu dochodzimy do pomieszczenia, przypominającego średniowieczne lochy. Czarne od wilgoci ściany, gruz na ziemi, jedynie stare, blaszane lampy wiszące z sufity przypominają, że historia tego miejsca nie jest aż tak długa. To najstarsze podziemia Browaru mówi pani Ula. Wybudowane w latach siedemdziesiątych XIX wieku, kiedy powstawał browar. Oprócz śmierdzącej stęchlizną wilgoci pomieszczenia wypełnia absolutna cisza. To niesamowite, jesteśmy w środku miasta, kilka set metrów stąd znajduje się dworzec kolejowy, z którego co i rusz odjeżdżają pociągi, a tutaj, kilkanaście metrów po ziemią nie słychać nic oprócz naszych kroków. Stojąc słyszymy własne oddechy. Fotografuję pozostałości po beczkach, w których leżakowało piwo, betonowe cokoły wyprofilowane tak by można było bezpiecznie je na nich ustawić. Potem włączam dyktafon i nagrywam odgłosy tego miejsca.

browar

Na nagraniu słychać tylko…ciszę.

Reklamy

2 Responses to “Browar”


  1. Luty 7, 2008 o 10:09 pm

    Pietrek zawiesiłeś się?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Styczeń 2008
Pon W Śr C Pt S N
« Gru   Lu »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

%d blogerów lubi to: