
Z Anitą znamy się od lat. Razem studiowaliśmy, imprezowaliśmy, razem oglądaliśmy zdjęcia. Anita zawsze interesowała się tym co robię i starała się mnie wspierać. Jest jedną z tych osób, którym chętnie pokazuję zdjęcia i słucham krytyki. To Anita opowiedziała mi o swoim sąsiedzie, panu Gerardzie Urbanie, rodowitym Gdańszczaninie, byłym pracowniku Gdańskiego browaru. Zaprowadził mnie do niego Anity tata. Wchodząc po starych schodach odwrócił się do mnie mówiąc po cichu: tylko niech się pan nie przestraszy, bo on jest sakramencko poskręcany.