28
paź
07

Zajezdnia Oliwa

Niewiele osób wie, że Gdańsk był drugim na świecie miastem, po Blackpool w Anglii, w którym większość ówczesnych dzielnic połączona była siecią elektrycznych linii tramwajowych. Rewolucyjna jak na tamte czasy technologia zakupiona została pod koniec XIX wieku i do dzisiaj pozostaje najważniejszym środkiem transportu publicznej komunikacji w mieście. Śladów po pierwszych liniach tramwajowych nie zostało dużo, dzisiejsze trasy wytyczone zostały po wojnie, w czasie odbudowy miasta i w dużej mierze nie pokrywają się z tymi sprzed stu lat.

zajezdnia Oliwa

W samym sercu Oliwy, jednej z najstarszych dzielnic Gdańska, stoi opustoszała, dziewiętnastowieczna zajezdnia. Znajdujący się przy głównym skrzyżowaniu budynek od lat popada w ruinę, a mimo to zmieniający się od 1989 roku, kolejni właściciele terenu zdają się nie robić nic aby go ratować.

Kiedy tam dojeżdżam nad Oliwą przechodzi kolejne oberwanie chmury. Samochód parkuję na tyłach zajezdni i przez otwartą furtkę wchodzę na jej teren. Powoli przygotowuję sie do zrobienia zdjęć. Podnosząc aparat do oka słyszę otwierające się za moimi plecami drzwi. W progu staje paląca papierosa kobieta. Byłem przekonany, że nikt tu już nie mieszka, a jednak… Nie zgadza się na nagranie, nie chce podać swojego imienia, ale kiedy słyszy po co robię zdjęcia prosi abym moment poczekał. Chwilę później w drzwiach pojawia się starszy pan, jej ojciec, były pracownik Gdańskiej komunikacji, który w tym miejscu mieszka od 1946 roku.

Tramwaj jeździł tu od początków elektrycznej komunikacji w Gdańsku, aż do 1946 roku. Po wojnie zajezdnię przeniesiono, a stare budynki na kilkadziesiąt lat przejęła Telewizja. Trzymano tutaj wozy transmisyjne do czasu, aż pod koniec lat osiemdziesiątych kilkaset metrów dalej powstała nowa siedziba TV Gdańsk. Mój rozmówca opowiada mi jak po wojnie przebudowywano pobliskie skrzyżowanie ulicy Grunwaldzkiej. Pracowało się wtedy po czterysta godzin miesięcznie i nikt nie narzekał, mówi, a dzisiaj nic z tego nie mam.

zajezdnia Oliwa

Trudno dziwić się jego rozgoryczeniu. Miasto i kolejni właściciele nie wiele robią by poprawić sytuację kilku mieszkających tutaj rodzin. Nie mają ani ogrzewania, ani ciepłej wody. Nieremontowane, drewniane werandy z roku na rok zapadają się coraz bardziej, spróchniała konstrukcja nie może już utrzymać własnego ciężaru. Zamiast szyb w poprzekrzywianych oknach straszą stare koce i szmaty, jedyna metoda na ocieplenie rozpadającej się elewacji. W budynku, w którym trzymano tramwaje jest jeszcze gorzej. Wnętrze opustoszałej zajezdni wypełniają dźwięki ruchliwego skrzyżowania. Połowa budowli nie jest nawet zadaszona, kiedy tam wchodzę przez resztki dziurawego stropu strugami leje się deszcz. Dach zdjęto podczas remontu w 1989 roku. Przeprojektowano wtedy zajezdnię na budynek mieszkalny, niestety kiedy zaczęto przebudowę i wylano strop pierwszego piętra, w kraju zmienił się ustrój, a w zajezdni właściciel. Od tego czasu budynek wygląda jak ruina i z roku na rok jest go coraz mniej.

Czuję ulgę wychodząc z jego wnętrza, po raz pierwszy pracując nad tym esejem bałem się, że coś spadnie mi na głowę. Na zewnątrz przestaje padać, zza chmur wyłania się słońce. Idę jeszcze raz porozmawiać z poznanymi tutaj ludźmi, próbuję ich namówić do wywiadu i do zdjęć, zostawiam numer telefonu. Wszystko na nic. Boją się. Nowy właściciel podniósł ostatnio czynsz, więc oddali sprawę do sądu. Tu wszystko jest jasne, podsumowuje starszy pan, chodzi o to żeby się nas stąd pozbyć, zajezdnia w końcu się zawali, a wtedy zwolni się miejsce na jakiś hotel, centrum handlowe albo… ekskluzywną mieszkaniówkę…


4 Odpowiedzi do “Zajezdnia Oliwa”


  1. 1 danieluk październik 28, 2007 @ 10:23 pm

    No no…

  2. 2 Witold Skaczkiewicz październik 29, 2007 @ 1:10 pm

    Cholera, a co na to konserwator zabytków?

    Poproszę o więcej zdjęć, bo obiekt to zacny i szkoda.

    Pozdrawiam

  3. 3 Wittman październik 29, 2007 @ 4:20 pm

    –> Witold Skaczkiewicz

    Konserwator zabytków nie wiele może tu zdziałać, jakkolwiek by na to nie patrzeć budynek nie nadaje się już do ponownego zamieszkania i w takim stanie w jakim jest w tej chwili musi zostać uznany za ruinę. Niestety takie jest prawo i wielu deweloperów skrupulatnie to wykorzystuje. Status ruiny daje możliwość zburzenia każdego nawet historycznego budynku. Konserwator może natomiast przed wydaniem zgody na zburzenie zażądać aby nowopowstała architektura nawiązywała do starej. Tak zapamiętałem ten prawny mechanizm, ale być może się mylę…

  4. 4 tenk październik 31, 2007 @ 1:15 pm

    KAŻDA HISTORIA, KTÓRĄ PRZEDSTAWIASZ JEST CIEKAWSZA OD POPRZEDNIEJ. ZASTANAWIAM SIĘ TYLKO CZY ISTNIEJE JAKAŚ ODROBINĘ POZYTYWNIEJSZA HISTORIA GDAŃSKA? POZDRAWIAM

Napisz odpowiedź




październik 2007
P W Ś C P S N
    lis »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031