
Pana Tadeusza Srokę poznałem, kręcąc sie po Domu Opieki Społecznej w Gdańsku. Przyjął mnie w swoim pokoju i od razu zaznaczył, że nie ma dla mnie za dużo czasu, ponieważ właśnie obchodzi swoje osiemdziesiąte urodziny, nalegał abym dołączył do gości. To była huczna impreza zorganizowana w bibliotece na ostatnim piętrze domu. Pan Tadeusz dogadał się z bibliotekarką i tą metodą udało mu się zaaranżować chociaż namiastkę domowej atmosfery. Były ciastka, owoce, szampan i “dziewczyny”, czyli panie, z którymi na co dzień jada posiłki przy jednym stole. Był tam również jego najlepszy przyjaciel i sąsiad z pokoju obok, były pilot, pan Henryk.