
W tle słychać dzwony kościoła Mariackiego. Jestem w centrum miasta, a mimo to otaczająca sceneria przypomina raczej powojenny krajobraz. Większość oryginalnej zabudowy już nie istnieje, zawaliła się w pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy okoliczna ludność, w poszukiwaniu zarobku, zaczęła wymontowywać żeliwne elementy konstrukcji. Najpierw zdjęto kraty, zawiasy, rury i kable, a kiedy te się skończyły zbieracze złomu zaczęli wymontowywać słupy podtrzymujące sklepienia i dach. W 1998 roku zginęła pierwsza osoba. Potem kolejne, możliwość zarobienia była silniejsza od rozsądku. W 2001 roku historyczne zabudowania stanęły w ogniu, który pochłonął dwa wielkie magazyny. Do ostatniego wypadku doszło trzy lata temu, to po nim podjęto decyzję o zrównaniu większości budynków z ziemią.

Patrząc na to co zostało, trudno sobie wyobrazić, że ten rozłożony na kilku hektarach kolos, był kiedyś największą przetwórnią mięsa w tej części kraju. Był chlubą nie tylko dla Polaków, którzy zarządzali nim po wojnie, ale również dla budujących go pod koniec dziewiętnastego wieku Niemców. Dzisiaj hula tu wiatr, w oddali, oprócz kościelnego dzwonu słychać również odgłosy innego giganta, Gdańskiej Stoczni. Wulgarne graffitti na ścianach i porozbijane wszędzie butelki od piwa, to ślady pozostawione przez obecnych rezydentów tego miejsca, okolicznych mentów i małolatów, dla których resztki zakładów stały się bezpiecznym azylem. Przy głównej bramie wjazdowej nadal stoją dwa budynki z czerwonej cegły, niegdysiejsza dyrekcja zakładu. Dzisiaj mieszka w nich grupa bezdomnych.

Kiedy kończyłem dokumentować ten teren, w prasie podano, że po raz kolejny zmienił się jego właściciel. Przejeżdżając ostatnio widziałem pracujące tam maszyny przygotowujące przestrzeń pod nową luksusową zabudowę. Nic dziwnego, przecież to środek miasta.
Rzeczywiście budynki wyglądają, jak byś zrobił te zdjęcia w czasie wojny… :) chyba, że w czasie wojny wyglądały lepiej :) pozdrawiam
cały ten temat i cała akcja – WIELKIE BRAWO !!!