
W tle słychać dzwony kościoła Mariackiego. Jestem w centrum miasta, a mimo to otaczająca sceneria przypomina raczej powojenny krajobraz. Większość oryginalnej zabudowy już nie istnieje, zawaliła się w pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy okoliczna ludność, w poszukiwaniu zarobku, zaczęła wymontowywać żeliwne elementy konstrukcji. Najpierw zdjęto kraty, zawiasy, rury i kable, a kiedy te się skończyły zbieracze złomu zaczęli wymontowywać słupy podtrzymujące sklepienia i dach. W 1998 roku zginęła pierwsza osoba. Potem kolejne, możliwość zarobienia była silniejsza od rozsądku. W 2001 roku historyczne zabudowania stanęły w ogniu, który pochłonął dwa wielkie magazyny. Do ostatniego wypadku doszło trzy lata temu, to po nim podjęto decyzję o zrównaniu większości budynków z ziemią.